sprawa flakow ginie w mrokach dziejow. bo przeciez lepiej nie pamietac, ze sie zupe wyplulo na obrus na jakims istotnym obiedzie… i zaden argument nie mogl mnie przekonac, ze mozna jesc kawalek zwierzecia, ktory sluzy do trzymania i przerabiania kupy. bylam bardzo mala, ale swoj rozum mialam. pozniej bylo juz tylko gorzej - odmawialam jedzenia kazdego miesa poza kurczakiem. golonka? do tej pory nie wiem jaki to ma smak…
ale dzisaj zrobilam falki. istotny szczegol - to byly flaki z boczniaka. robilam pierwszy raz i byly calkiem niezle. chyba mam faze na gotowanie. co jakis czas lapie mnie potrzeba gotowania i nie ma na to mocnych. pocieszam sie, ze nie tylko ja tak mam - czytalam jakis czas temu, ze socjo cierpi na podobna przypadlosc. jutro - placek wegierski. oczywiscie wegetarianski /a tak poza tym to sie odchudzam :D
ps. ciekawe zdjecia:Maciej Dakowicz





poniedziałek, styczeń 15, 2007 at 8:52
nie potrafię gotować i… wcalę się tego nie wstydzę. :P jak widać - nadal żyję, więc moje sposoby na głodzik sa skuteczne. ;)
ale obiecuję, że kiedyś się nauczę gotować. a przynajmniej planuję :)
poniedziałek, styczeń 15, 2007 at 9:08
ik.ona ;)) a ja czasami gotuje. jak mnie ktos zainspiruje - zwykle byla to moja siostra, ale ostatnio jedna znajoma. mistrzyni prostych ale smacznych dan /np takie zapiekanki z piekarnika ryz + baklazan + paryka + sezam i oliwa, przyprawy, a na wierzchu ser :)) pycha ;)
poniedziałek, styczeń 15, 2007 at 10:24
normalność czy nie? ;-)
flaki z boczniaków są ok
poniedziałek, styczeń 15, 2007 at 10:30
dobra: brokuły + ser żółty + śmietana + przyprawy + makaron. mój popisowy numer. :)
poza tym czaruję z tego co akurat jest w lodówce - czasem się udaje. w wiekszości przypadków jest to nawet zjadalne :)
ps oglądam reklamę i słyszę słowa, które wcześniej ignorowałam - klątwa dolińskiego… [sic!]
poniedziałek, styczeń 15, 2007 at 11:13
Znaczy ja w sumie lubię gotować, ale jak ogarnia mnie amok i szał, to znaczy, że mam jakiś problem i jesli nie umiem go przegadać, rozwiązać, to gotuję. Czego nie życzę. Mam nadzieję, że masz fazę - ot po prostu, jedni gotują a drudzy chwilowo pasjonują się mieczami japońskimi na ten przykład. A wtedy może być przyjemnie. I tego życzę, bo to pasja i twórczość.
wtorek, styczeń 16, 2007 at 9:03 AM
Socjo :)) prz goowaniu sie swietnie rozmysla. wiec czasami pomaga przy rozwiazaniu problemow… ja mam chyba troche jak siostra - bez wyraznego powodu nadchodzi ochota np na zjedzenie np plackow. no i trzeba zrobic. a mam jeszcze jedna przypadlosc - jedzenie jednej potrawy, az do znudzenia;)
wtorek, styczeń 16, 2007 at 9:07 AM
ik.ona ;)) no wiec tak tez myslalam :)) bo ja np tez nie umiem gotowac - bo mi sie nie chce :D ale jak mam faze to umiem. zadziwiajace ;)) pizza na telefon albo ten niesmiertelny greenway :)
ad ps >> niestety mam zla wiadomosc - to zboczenie zawodowe, ktore juz zostanie :>
wtorek, styczeń 16, 2007 at 9:09 AM
Sister >> ja mam kilka dan z boczniakiem, ale flaki robilam pierwszy raz. musze nowa nazwe wykabinowac, bo ‘flaki’ jednak mnie nieco obrzydza ;)
wtorek, styczeń 16, 2007 at 9:59 AM
może „bebechy”? bebechy z boczniaka…
wtorek, styczeń 16, 2007 at 11:26 AM
bebechy :D taa zdecydowanie mniej obrzydliwe niz flaki, a rownie obrazowe ;) mnie to rozczula tak samo jak schabowe sojowe i kielbasa szynkowa sojowa ;))
wtorek, styczeń 16, 2007 at 1:56
a ja i golonke, i flaki, i tatara - wszystko lubie…
Boczniak dobry, zwlaszcza na goraco w pomidorach:)
wtorek, styczeń 16, 2007 at 2:39
Mój znajomy z Portugalii, kiedy zawitał do Polski i spróbował w/w flaków to… zakochał się w tej potrawie. :o| Na nic zdało się tłumaczenie czym owe bebechy są - po prostu jadł je przy każdej możliwej obiadowej kolacji. Jak widać są gusta i… gusta. :o]
Pajęczku, więc może się przekonasz? No spróbuj. Łyżka za wordpressa, łyżka za moje zdróweczko, łyżka za… i za… za… Smakuje? ;o))
wtorek, styczeń 16, 2007 at 2:40
ps. kolacji = okazji ;o]
wtorek, styczeń 16, 2007 at 5:18
Szone :D wiesz ze zycze Ci jak najlepiej, ale czy to znaczy, ze musze cierpiec? :>
flaki ciesza sie sporym powodzeniem - wiem. podobnie golonka i np kaszanka ;) jestem tez w stanie zrozumiec, ze dla przyjezdnych to jest atrakcja. bo generalnie - nasza kuchnia jest smaczna przeciez ;)
Pasiwo>> …albo taki w panierce. tez pycha :D /tatara tez nigdy nie jadlam :)))
wtorek, styczeń 16, 2007 at 5:18
Pierwszy raz spróbowłam flaków kiedy miałem z 14 lat. Jest to miłość od pierwszego kęsu!
wtorek, styczeń 16, 2007 at 6:09
Placek węgierski jest wręcz idealny na odchudzanie! Tak, tak;)
wtorek, styczeń 16, 2007 at 7:36
Gbajson ;) widzisz - mojemu bratu tez smakowaly :)) potrawka dla twardzieli? :>
na pewno nie dla takich kruchych i nadwrazliwych istot jak ja :D
wtorek, styczeń 16, 2007 at 7:37
Daria ;)) i do tego na deser murzynek /ciasto!;>/ polany jakims jogurtem i owoce. mniam :D dieta cud ;))
wtorek, styczeń 16, 2007 at 8:23
Zaraz tam cierpieć… Za zdrowie nasze i wasze cierpisz! Za naród! Czy to było wystarczająco motywujące? ;o))
wtorek, styczeń 16, 2007 at 9:20
Szone >> motywujace by bylo - gdyby narod docenil to poswiecenie :> a tak przeciez nie bedzie :P
wtorek, styczeń 16, 2007 at 10:17
kurcze, ale mi dyskusja uciekła… Boczniaki jadłem jakieś dwa miesiące temu. Jutro nadrobię zaległości :)
wtorek, styczeń 16, 2007 at 10:46
Jah >> na szczescie zarchiwizowana ;))
zycze smacznego! i polecam placek po wegiersku :D mniam….
środa, styczeń 17, 2007 at 8:42
Dobrze, ze zaznaczyłaś, ze ciasto;))))))
środa, styczeń 17, 2007 at 9:13
Daria :D wiesz - takie czasy :)))
środa, styczeń 17, 2007 at 11:11
Biere taki flak i robie z niego zupę że aż rosół sie gotuje….z zazdrości ;)
czwartek, styczeń 18, 2007 at 11:23 AM
biedny zazdrosnik :> dobrze ze sie zolcia nie zalal :D
czwartek, styczeń 18, 2007 at 1:02
“i do tego na deser murzynek”
hmm… wiedziałem ;)
czwartek, styczeń 18, 2007 at 6:52
mrcn >> bez podtekstow ;))
czwartek, styczeń 18, 2007 at 11:10
jak_tu_ład_nie :)
piątek, styczeń 19, 2007 at 12:31
ik.ona >> dzie_ku_je ;))
piątek, styczeń 19, 2007 at 10:34
hmmm - czekaj czekaj - prad??
sobota, styczeń 20, 2007 at 10:25 AM
Elite :D prad jako elektrycznosc :>
w TOPie las dla ziomali -jakbys nie poznal ;))
sobota, styczeń 20, 2007 at 5:18
a top tak wlasnie jakos mi znajomo wygladal
pozdrowienia z konca swiata
sobota, styczeń 20, 2007 at 7:04
to u nas jest koniec swiata ;)) pozdrawiam tych co w depresji ;P
sobota, styczeń 20, 2007 at 9:43
woze nie w polsce a pozatym moj ulubiony
http://apostazja.pl/
sobota, styczeń 20, 2007 at 10:14
to diably jakies. u nas inne wartosci sa pozadane :> /przeczytales uwaznie konsekwencje? :D
niedziela, styczeń 21, 2007 at 10:38 AM
nooo - az strach sie bac
niedziela, styczeń 21, 2007 at 2:33
nie lubie flaków blech, śmierdzą i są obślizgłe ;)
niedziela, styczeń 21, 2007 at 5:04
Regaliah :)) kope lat!! spotkanie nad talerzem flakow ;>
niedziela, styczeń 21, 2007 at 5:04
Elite >> i juz widze mine wielbnego wieslawa :D :D