do piszacych recenzje?
‘Podrzędni zabójcy po spartaczonej robocie uciekają na przymusowe wakacje do Brugii. Podczas gdy Ken korzysta z okazji i rozkoszuje się pięknymi plenerami, porywczy i nieroztropny Ray wyrusza na poszukiwanie przygód. Wdaje się w spór z przejeżdżającymi turystami, rozpoczyna romans z miejscową pięknością jednocześnie walcząc z jej byłym chłopakiem- skinheadem, imprezuje z opryskliwym, kręcącym surrealistyczny film, karłem z Ameryki.’
Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj /In Bruges (2008)
jakis osiol tlumaczyl tytul.
poza tym film bardzo mi sie podobal. troche smiechu, ale tez sporo scen bardzo poruszajacych. mocna strona jest tez obsada ;)
‘This film debut by the theater writer and director Martin McDonagh is an endlessly surprising, very dark, human comedy, with a plot that cannot be foreseen but only relished.’
linki: inbruges/trailer













poniedziałek, marzec 3, 2008 at 2:09 AM
hłe, hłe widzę, że kochamy tłumaczy :-)))) najpierw strzelaj :-))))
poniedziałek, marzec 3, 2008 at 2:31 AM
O, wczoraj na tym byłam. Tzn. w sobotę. Też mnie zastanowił polski tytuł, ale In Bruges najwyraźniej przerosło tłumacza. Swoją drogą byłam kiedyś w Brugii i podobało mi się wyjątkowo. Zupełnie jak film.
poniedziałek, marzec 3, 2008 at 9:52 AM
lizzardo ;) wiesz jak jest - swoja prace mozna wykonywac dobrze lub slabo :)) w tym przypadku tytul wrecz odstrasza :D podobnie recenzja - na bank piszacy filmu nie widzial.
jakuzz :)) o widzisz. tez mialam isc w sobote, ale zostalam w domu ;) zauwaz tez, ze jesli w jednym zdaniu pojawia sie sporo przeklenstw - to w napisach wyglada mniej wiecej tak: “k…. ja ci ch… p…., zamknij sie ty k…’”…. przyznam Ci sie, ze to nie na moje nerwy ;) zazdroszcze Brugii - sredniowieczne miasta bardzo lubie. Z tego co doczytalam, Brugia ma tez wyjatkowa historie :)
poniedziałek, marzec 3, 2008 at 11:14
Oj, nie strzelać do tłumacza!
Kochana, ten tytuł jest i tak świetny! Nic bowiem nie przebije klasyki gatunku, tj. Dirty Dancing czyli Wirujący Seks:)
wtorek, marzec 4, 2008 at 9:22 AM
hehe masz racje! :D ze strzelaniem to zart oczywiscie, skuteczniejsza jest perswazja.
pamietam wirujacy seks, bo niestety go widzialam ;] a powaznie - siostra sie tym filmem fascynowala. gdy wchodzil na ekrany rodzice pozwolili jej isc do kina - o ile pojde z nia (jesten tzw starsza siostra). kategorycznie odmowilam: byla awantura, proba przekupstwa. ostateczne jej autentyczna rozpacz (lzy) mnie przekonala.