a pozniej przychodzi pies i zjada jajko.
. wpisy zalegle.
niedawno, w wyniku emanacji jak sadze, przysnil mi sie wiersz.
zimny nos
i
ciepły język psa
budzi
rankiem
najpierw
moje
s t o p y
obok basenu teatru montownia (na tylach buffo jak kto woli) jest mila knajpka, naparstek sie nazywa. niedawno odbyla sie tam kolejna edycja Nocy Poetow. w programie fantastyczny wystep muzyczny Bunio - owacje na stojaco, promocja ksiazki Cezarego Domarusa “Stany wlasne” (wyd. Rita Baum) i Turniej 1 Wiersza. ciekawostka byl fakt, ze w lokalu nie wolno bylo palic. palacze zmuszeni byli tloczyc sie w palarni, ustawieni w pozy - niczym linoryt/jak twierdzil prowadzacy Men.
bylo swietnie. i cos z tego z pewnoscia sie wykluje.
w wielki piatek zablakalismy sie w rejony radia luxembourg na koncert Roberta Brylewskiego.
i byl to najlepszy sposob na oderwanie sie od tego, co nie jest moja tradycja przeciez.
ogrzala sie troche moja dusza. przy innych duszach.














poniedziałek, marzec 24, 2008 at 7:30
ooo.. to Falarek Band jeśli mnie ucho nie myli….szkoda, że powstała tylko jedna płyta
poniedziałek, marzec 24, 2008 at 7:30
… btw… urocza biała liryka… :)
poniedziałek, marzec 24, 2008 at 8:05
pójdzie Pani do Piekła mówi Babcia.
poniedziałek, marzec 24, 2008 at 8:06
i dodaje źe ja też to może sie spotkamy? mam…
poniedziałek, marzec 24, 2008 at 8:28
jah >> az strach spac. na szczescie nie mam duszy poetki ;)
pajacyku >> pozdrow babcie, pewnie bedzie tam przed nami ;)
poniedziałek, marzec 24, 2008 at 8:48
ee tam!
nasza Babcia to od kiedy pamiętam to sie na tamten Świat wybiera i nic.
a byłby moźe pokój dla nas…
poniedziałek, marzec 24, 2008 at 9:27
jak mowi Tym ‘jedyne co w zyciu musze, to umrzec’
;)
poniedziałek, marzec 24, 2008 at 9:29
a to też nasz Tata mówi jak mu Mama mówi że musimy iść do Cioci…
poniedziałek, marzec 24, 2008 at 10:53
No ta, Falarek.. Ostatnio u mnie na tapecie :))
Very positive.
poniedziałek, marzec 24, 2008 at 11:09
Wolność… jutro Dzień Wolności Białorusi! (to tak zza płota)
PS: .. koleżanka zapytana (na zajeciach) po co żyje: powidziała “żeby umrzeć”
poniedziałek, marzec 24, 2008 at 11:46
ładny wierszyk- o stopach ;-) Dusza przy duszy
wtorek, marzec 25, 2008 at 4:08 AM
no popatrz, a ja od tylu lat sie zastanawiam, co sie stalo z ‘menem’! znaczy sie, ma sie dobrze. to dobrze. widac tamte roczniki robili z solidniejszego niz moje surowca… :)
wtorek, marzec 25, 2008 at 10:41 AM
jak to dobrze Psze Pani?!? przecież został Poetą…
wtorek, marzec 25, 2008 at 11:59 AM
Aselku >> widzisz wspominalysmy o Falarku ostatnio - a wlasnie ten numer grali na koncercie :)))
rainboweyed>> cakiem logiczna odpowiedz ;) tak wiem - dzis pod kopernikiem o 18, ale wlasnie leze z goraczka w lozku wiec raczej nie dam rady byc :/
Sister>> dziekuje za pochwaly ;) moje duszo :))
bigApple >> a to roznie z ta solidnoscia, towarzystwo sie wykrusza ;) na nocy poetow sporo mlodych sie pojawilo, bylo naprawde ciekawie :)
Pajacyku >> o ile wiem men nie zostal poeta :) jest artysta - a w tym miesci sie wszystko ;)
wtorek, marzec 25, 2008 at 2:24
Poeta czy Artysta to jedna cholera jak mawia nasz Dziadek . i dodaje że to nie był jego Resort.
a Babcia się wtedy Krzyżem.
wtorek, marzec 25, 2008 at 2:58
zwal jak zwal ;)
wtorek, marzec 25, 2008 at 4:57
i tu Pani nie ma racji. jak mnie w szkole Nasza Pani nazwała Obuzem to później mialem kłopoty. nazwa to rzecz ważna choć jak mówi Tat nie określa natury rzeczy.
i ma racje choć go niewiele rozumiem bo przecież ja nie jestem Obuzem prawda?
wtorek, marzec 25, 2008 at 5:20
a ja jestem pajakiem czy nie? :]
w gruncie rzeczy moge sie nazwac jakkolwiek, albo ktos moze nazwac mnie jak chce, ale czy to ma znaczenie?
wtorek, marzec 25, 2008 at 5:34
ma.
a bo jak ja o naszej Pani w Szkole powiedziałem czerwona małpa i Czarownica to Pani Dyrektor nie pozwoliła mi już tak mówić i zagrozila Sankcjami.
i nie pomogło źe to słyszałem od Babci a ona z Telewizji…
wtorek, marzec 25, 2008 at 11:31
uwielbiam montownie - cudowni chłopcy:)
wtorek, marzec 25, 2008 at 11:45
spoko, też tak spróbuje… tylko jak tak paluchy u nogi rozciągnąc ? muszę pocwiczyc na sucho… Impreza naprawdę ciekawa, ale kurczę, palic nein ?
wtorek, marzec 25, 2008 at 11:49
Moniko >>po raz kolejny zgodze sie z Toba :)
faceci z charakterem.
wtorek, marzec 25, 2008 at 11:56
Robert >> mam talent wrodzony, stopy czesto zastepuja mi rece ;) paluchy mozna naciagac - jak chopin - koleczkami :>
naprawde - zero palenia :) ale ludzie spokojnie dawali rade, nawet bylo zabawnie ;)
środa, marzec 26, 2008 at 12:00 AM
zdjecia z owej “nocy poetow” za tu:
http://www.gilling.info/np-2008-03-20/
środa, marzec 26, 2008 at 12:15 AM
z blyskiem :) dzieki za linka.
mam ‘turniej’ i inne fragmenty nagrane /w jakosci komorkowej. w wolnej chwili wrzuce na youtube ;)